Ashley
No i super teraz muszę wracać na piechotę. Głupi
samochód. –powiedziałam sama do siebie. Jak miałam się nie złościć skoro mój
wóz zepsuł się na jakimś pustkowiu, na którym na dodatek nie ma zasięgu.
Zostało mi tylko iść pieszo. Wyciągnęłam kluczyki ze stacyjki, chwyciłam
torebkę, do której schowałam wszystkie dokumenty i wyszłam zamykając auto.
Szłam już z dobrą godzinę podczas, której nie przejechało
po tej drodze nawet jedno auto. Poruszałam się myśląc o tym, że gdy dotrę do
internatu będę musiała przysłać kogoś po mój wóz. Nie lubiłam prosić nikogo o
pomoc, wolałam być niezależna. W pewnym momencie poczułam wibracje w kieszeni.
Czyżbym odzyskała zasięg? –ucieszyłam się. Okazało się jednak, że padła mi
bateria.
-No super. Jeszcze tego mi brakowało. –powiedziałam do
siebie. Robiło się ciemno, a ja szłam pustą ulicą koło jakiegoś lasu, więc
nawet ja miałam prawo się bać. Choć wydawałoby się, że noc jest dla mnie najlepszą
porą. Mit. Nagle usłyszałam trzask łamanych gałęzi. Instynktownie odwróciłam
się w stronę, z której usłyszałam odgłos. Ujrzałam ciemną postać idącą w moim
kierunku. Nie chciałam się spotkać z ową osobą więc przyśpieszyłam kroku. Gdy
po chwili obejrzałam się aby zobaczyć czy dany osobnik wciąż idzie w moim
kierunku ujrzałam stojącego jakieś pół metra ode mnie chłopaka. Był to wysoki brunet,
dobrze zbudowany o ciemnej karnacji. Zauważyłam, że ma na ramionach liczne
tatuaże, najbardziej rzucił mi się w oczy wytatuowany wilk na lewym nadgarstku.
-Co taka piękna dziewczyna robi sama na takim pustkowiu.
Tutaj jest bardzo niebezpiecznie. –powiedział z uśmiechem. Było w nim coś co
mnie przerażało.
-Zepsuł mi się samochód. –odpowiedziałam krótko i
odwróciłam się z zamiarem ruszenia dalej w wyznaczoną stronę. Poczułam silny
ucisk na mojej ręce zaraz nad nadgarstkiem.
-Może ci pomóc? Gdzie chcesz się dostać? –spytał.
-Po pierwsze. Proszę mnie puścić, po drugie nawet nie
miałbyś czym mnie podrzucić, a po trzecie nie potrzebuję niczyjej pomocy, dam
sobie radę sama. –warknęłam. Chłopak widocznie zdenerwowany jeszcze mocniej
zacisnął uścisk. Byłam przyzwyczajona do bólu ale mimo to wydałam z siebie
odgłos niezadowolenia.
-Nie takim tonem kochana, nie masz pojęcia kim jestem. –powiedział
uśmiechając się z wyższością. Naszą konwersację przerwał warkot silnika,
zbliżał się do nas jakiś samochód. Cholera! To moje auto! –pomyślałam i
stanęłam jak wryta. Jakim cudem moje auto samo jedzie? No rozumiem, że na
świecie są rzeczy dziwne ale nie aż tak. Nagle samochód się zatrzymał i wysiadł
z niego chłopak. Z postury był bardzo podobny do pierwszego nieznajomego ale
był młodszy. Obstawiam, że jest w moim wieku.
-Puść ją. –powiedział spokojnie.
- Spoko tak się tylko drażniłem –powiedział i puścił moją
rękę po czym przywitał się po przyjacielsku z ,,młodym”
-Jak… -zaczęłam ale przerwano mi.
-Spokojnie zauważyłem pusty samochód i domyśliłem się, że
jest zepsuty więc troszeczkę pogrzebałem i gotowe. Miałem zamiar odstawić go na
jakiś parking i zgłosić policji, że go znalazłem ale skoro znalazła się właścicielka
to chyba problem sam się rozwiązał. –wszystko mi wyjaśnił. Muszę przyznać, że
był bardzo przystojny.
-Jak masz na imię? –spytał ten starszy, przynajmniej
wydawało mi się, że jest starszy.
-Ashley –odpowiedziałam niepewnie.
-Ja jestem Zayn, a to Isaac. –powiedział wskazując
najpierw na siebie a potem na młodego chłopaka.
-Miło mi. –powiedziałam. –Nie chcę być nie miła ale
śpieszy mi się. Dziękuję za naprawę samochodu. –skończyłam i udałam się w
stronę mojego już działającego auta.
-Do zobaczenia. –odpowiedzieli jednocześnie. Głupio było
mi zostawiać ich samych w takim miejscu ale bałam się ich. Wsadziłam kluczyk do
stacyjki, przekręciłam i ruszyłam w stronę wyznaczoną przez GPS. Jechałam
zastanawiając się kim byli ci kolesie, dlatego dalsza droga minęła mi dość
szybko. Nawet się nigdzie nie zgubiłam co w moim przypadku było dość dziwne.
Gdy zaparkowałam wyciągnęłam walizki z bagażnika i udałam się do budynku. Był
ogromny, w stylu gotyckim i takim…starodawnym. Po przejściu przez drzwi główne
ujrzałam pełny hol ludzi. Dostrzegłam w tłumie Panią Hatt, która była moim
tutejszym opiekunem.
-Dobry wieczór. –przywitałam się.
-O Ashley już myślałam, że ci się coś stało. Chodź za
mną. –powiedziała i wskazała żebym ruszyła za nią. Po kilku minutach staliśmy przy drzwiach z
numerem 347. Kobieta spojrzała na mnie uśmiechając się serdecznie.
-Proszę, tutaj będziesz mieszkać. Masz współlokatorkę. –powiedziała
podając mi klucze. Wzięłam je, grzecznie podziękowałam i weszłam do mojego
nowego miejsca zamieszkania. Ujrzałam blondynkę z długimi kręconymi włosami,
która już zaczęła się rozpakowywać.
-Hej. –powiedziałam.
-Cześć, jestem
Caroline ale mów mi Car. Będziemy razem mieszkać? –spytała, chociaż to
było raczej pytanie retoryczne.
-Tak.
-Super. –podeszła do mnie i mocno przytuliła po czym
szybko odskoczyła.
-Jesteś lodowata. –powiedziała. Cholera! Mam nadzieję, że
się nie domyśli, z resztą kto normalny by się domyślił, że może mieszkać z kimś
albo raczej z czymś takim jak ja.
-Trochę zmarzłam. –odpowiedziałam ze sztucznym uśmiechem.
Dziewczyna odetchnęła.
-A już myślałam, że jesteś….
.............................................................................................
No i jest pierwszy rozdział. Początki zawsze są trudne więc z góry przepraszam za wszystkie błędy i obiecuję, że akcja się dużo bardziej rozkręci. No i przepraszam, że taki krótki.
Liczę na wasze komentarze.
5 komentarzy = next
.............................................................................................
No i jest pierwszy rozdział. Początki zawsze są trudne więc z góry przepraszam za wszystkie błędy i obiecuję, że akcja się dużo bardziej rozkręci. No i przepraszam, że taki krótki.
Liczę na wasze komentarze.
5 komentarzy = next
Super!!;** czekam na nexta!1 ;*
OdpowiedzUsuń@Mikusia__
Naprawdę fajnie się zapowiada, liczę, że szybko dodasz next'a ^^ Jeżeli to będzie coś w stylu mixu Pamiętników Wampirów i Teen Wolf to jestem za! :D Albo nie, za to za mało powiedziane. Coś czuję, że już to kocham! <3 Uwielbiam, ubóstwiam ;D
OdpowiedzUsuń